23 Października – Relacja II dzień festiwalu

autor: admin dnia 23 października 2010

W sobotni wieczór 23 października, tuż po powrocie do swych rodzinnych stron, baner ,,Hałda Jazz’’ znów zawisł nad  sceną Bogatyńskiego Ośrodka Kultury. Tym razem w dwóch odsłonach, bo zaproszone zostały dwie brygady jazzowe: Anthimos & Skowron United oraz kwartet Siggy Davis.

Na koncerty przyjechali oczywiście patroni honorowi,: Pani Cecylia Ewa Stankiewicz – Prezes Zarządu Fundacji Polska Miedź, Pani Ewa Drozd — Poseł Na Sejm RP oraz Pan Roman Brodniak—Poseł Na Sejm RP. Nie było końca podziękowaniom i gratulacjom zarówno ze strony organizatora, jak i ze strony mecenasów sztuki. Symboliczny kask strażacki podarowany uprzednio przez premiera Waldemara Pawlaka, przekazany został na ręce Jerzego Stachyry – zastępcy burmistrza miasta i gminy Bogatynia w ramach wdzięczności za zaoferowaną pomoc.

Jak to ma zazwyczaj miejsce, po „oficjałce” na scenie pojawili się muzycy, a jako pierwszy zagrał polsko – grecki skład,  prezentując przepiękne i intrygujące kompozycje gitarzysty oraz perkusisty w osobie Apostolisa Anthimosa. Magia wibrafonu, który obsługiwał Ireneusz Głyk jak również genialny podkład harmoniczny zapewniony przez legendę polskiej sceny jazzowej — Janusza Skowrona, oczarowały wszystkich. Wraz z pierwszymi dźwiękami muzycy przenieśli całą publiczność w inny wymiar, wymiar, w którym choć na chwilę mogliśmy zapomnieć o tym, co spotkało Bogatynię podczas sierpniowego kataklizmu Niskie rejestry utworów uzupełniał grający na gitarze basowej, niezastąpiony Andrzej Rusek. Niesamowitym był fakt, że przy perkusji zasiadali na przemian — wibrafonista i gitarzysta, prezentując przy tym najwyższy kunszt na obu instrumentach. Cały koncert utrzymany w charakterze jazzu elektrycznego wprost emanował energią, lecz przy każdej balladowej kompozycji artyści potrafili wprowadzić u publiczności nastrój zadumy i refleksji. Jednym słowem było to doznanie estetyczne, które na długo pozostanie w naszych pamięciach.

Po przerwie na deskach bogatyńskiej sceny jazzowej pojawiła się gwiazda, czarnoskóra wokalistka — Siggy Davis. Jej towarzyszami byli znakomici muzycy grający na codzień z największymi sławami jazzu na świecie, jak np. Jazzanova. Zagrali po mistrzowsku. Charyzmatyczny śpiew Amerykanki to była prawdziwa uczta dla słuchaczy. Piosenkarka nie tylko wprowadziła ciepłą i nastrojową atmosferę, ale też błyskawicznie nawiązała kontakt z publicznością zaprzęgając ową do wspólnego śpiewania. Za jej plecami, lecz wcale nie w jej cieniu, zasiedli perkusista Eric Vaughn, na gitarze basowej Daryl Taylor oraz na fortepianie i instrumentach klawiszowych — Kayle Sholar. Mówi się, że jest subtelna różnica pomiędzy stricte amerykańskim graniem jazzu a europejską, czy też pozaamerykańską jego interpretacją i … coś w tym jest… Siggy i jej muzycy w sobotni wieczór byli tego żywym przykładem.

Komentowanie tego wpisu zostało wyłączone.