Organizacja festiwalu znakomita.Cztery interesujące i różnorodne propozycje programowe. Publiczność spragniona wrażeń artystycznych i reagująca bardzo spontanicznie. Niezwykle przyjazna i kompetentna obsługa festiwalu. 

 

Stan Michalak

 

                                                                                                     Co nowego w jazzie?

Pyta mnie kuzyn z Warszawy, co nowego w dziedzinie jazzu w Bogatyni? Coś słyszał, czytał w prasie branżowej o koncertach listopadowych, w zacnym Hokerze,  ale nawet nie śmiał pomyśleć, że Bogatynia zrobi sobie festiwal - i to jaki!

 

Warszawa nie ma Krzysztofa Witkowskiego, Bogatynia nie ma kompleksu Warszawy. W osobie rzeczonego Krzysztofa Witkowskiego nasze miasto zyskało napęd do robienia kultury przez duże K. Większość powie - cóż, to tylko biznes, ale znam z tysiąc adresów, pod którymi można zainwestować lepiej, tylko niech ktoś mi powie, czy kasa jest mile widziana w Niebie?  W Niebie  liczy się duchowość a ta unosiła się w wielkich ilościach ponad dachami naszego pięknego miasteczka, do późnych, nocnych godzin z 13 na 14 czerwca pamiętnego roku 2008, bo kiedyś będzie się mówiło: to było dokładnie pięć lat przed pierwszym Hałda Jazz...pamiętasz?

 

Kuzyn trochę się wściekł, mówiąc: wy na prowincji to tylko ciągle coś wymyślacie, jakbyście nic innego nie mieli do roboty. Róbcie prąd, kraj czeka na węgiel! Nie wie biedaczysko, że po sporej porcji dobrego jazzu lepiej się pracuje, myśli, kocha... Moja riposta nie zrobiła na nim wrażenia, wiem, że sprawy duchowe, odkłada na kiedyś, teraz liczy się dla niego tylko biznes, ale wiedziałem, co go zaboli i czego będzie nam szczerze zazdrościł! Mówię do niego, przed następną wiadomością lepiej usiądź i wycisz się. No i cytuję z pięknego folderu festiwalowego któż to taki nie tylko zagrał ale i zaśpiewał tej wyjątkowo długiej nocy w przepięknej, klimatyzowanej sali Bogatyńskiego Ośrodka Kultury.  Takiej reakcji nie spodziewałem się: to niemożliwe! Jak niemożliwe, jak mamy Krzysztofa Witkowskiego, władze czujące bluesa, ludzi kultury mających oczy szeroko otwarte i społeczeństwo niekoniecznie słuchające tylko disco polo. Kuzyn, słyszałem przez słuchawkę, jak męczy się z krawatem, ryknął : to niemożliwe, żeby na prowincję przyjechał choćby Kenny Martin, kolega Jaco Pastoriusa!  Albo przyjechał Stan Michalak, kolega Jean – Paula Bourelly.  Może jeszcze powiesz, że dostałeś od Kenyego autograf!

 

Przyznam, że lubię kuzyna, choć nie wiem, czy jest bardziej inteligentny czy nerwowy, ale na pewno ma intuicję! Wszystko czemu starał się, jak sądzę z zazdrości zaprzeczyć, jest najszczerszą prawdą!  Do Bogatyni zawitało środowisko jazzmanów, o jakim wiele miast może tylko pomarzyć. Jeśli za rok zapewnienie Pana Burmistrza Andrzeja Grzmielewicza, przyjaciela jazzu stanie się ciałem, to zamiast tracić impulsy zaproszę kuzyna z Warszawy na II Międzynarodowy Festiwal Hałda Jazz 2009  w Bogatyni.

 

Bogdan Szarawara, konsument jazzu  

 

 

 

Bardzo się cieszę , że wraz z kwartetem Piotra Wojtasika wziąłem udział  w " Hałda Jazz Festiwal 2008 "!

Przyjemnie jest grać dla pełnej skupionych fanów jazzu sali. Nagłośnienie ok , organizacja ok , ciekawy program koncertów. Gratulacje dla wszystkich zaangażowanych przy organizacji i realizacji tego festiwalu! Ufam , ze w tym mieście i regionie kraju powstało coś , co warto pielęgnować i rozwijać. 

  

Z pozdrowieniami  Maciej Sikała





Moje wrażenia z festiwalu są bardzo pozytywne. Od pierwszego momentu, gdy po długiej podróży   weszliśmy na salę koncertową, aby odbyć próbę dźwięku, spotkaliśmy się z bardzo gościnnym i pomocnym podejściem ze strony  Krzysztofa Witkowskiego.

Od razu zauważyłem, że wykonał świetną  pracę składając w jedną całość to przedsięwzięcie. Dobrym pomysłem były pamiątkowe czapeczki, które otrzymaliśmy wszyscy, zarówno muzycy, jak i publiczność. Jakość folderów programowych i plakatów „uderzyła” mnie najmocniej – piękna robota!

Podczas koncertów zaobserwowałem, że każdy z występujących składów grał na sali pełnej słuchaczy. Pomimo tego, że nasz zespół wystapił jako ostatni ( zaczęliśmy ok. 00:45 w nocy ), to  i tak mieliśmy pokaźną grupę publiczność, która została do późnych godzin, aby wysłuchać naszego wkładu artytycznego w festiwal.

Podsumowując, przeżyłem bardzo miłe chwile i miałem okazję zobaczyć świetne grupy, które zaprosił  w tym roku Krzysztof.

Mam nadzieję, że pewnego dnia będę miał kolejną szansę, aby doświadczyć gościnności i zasmakować kultury bogatyńskiego Hałda Jazz Festiwal.



Pokój i Błogosławieństwo

Fuasi